Search This Blog

Wednesday, February 28, 2018

Książka: Pypcie na języku, Michał Rusinek (1972- ), 2017

Czytałem: 2.2018 * 204 s. (100%) * dokładnie
Egzemplarz wypożyczony z Biblioteki Uniwersytetu Gdańskiego
Notowałem: 27.2.2018 * papier 


Natrafiłem na tę książeczkę przypadkowo szukając innej w BUGu. Po przeczytaniu pierwszych 50 stron zamierzałem zrezygnować z dalszej lektury, albowiem wydało mi się, że aczkolwiek obcowanie z tym tekstem sprawiało mi przyjemność, to jednak niewiele z tego wynikało. Pomyślałem, że lepiej będzie, gdy czas który poświęciłbym na doczytanie do końca, przeznaczę na inne "poważniejsze" lektury.

Przed zabraniem się do zdania pisemnej relacji z przeczytanego fragmentu przeczytałem jeszcze felietony z ostatniej części: Pypcie obywatelskie. Te spodobały mi się znacznie lepiej, nie poprzestałem więc na nich. W miarę czytania coraz bardziej nabierałem przeświadczenia, że mój pierwszy osąd był niesprawiedliwy, że padłem ofiarą błędnych założeń, z którymi przystąpiłem do lektury: spodziewałem się tam znaleźć godne wynotowania anegdoty - ponieważ takie trafiały się rzadko, chciałem zrezygnować.

Główne wartości tego zbioru leżały gdzie indziej i początkowo umknęły mojej uwadze. Refleksje na temat używania języka w życiu codziennym oraz reakcje na zjawiska związane ze słownictwem otwierają oczy na to jak się mówi wokół nas. Demonstrują jak pasjonujące i pouczjące mogą być nawet te rzeczy, które nas denerwują, więc reklamy, szumne nazewnictwo rzeczy pospolitych, nagminne wtręty zaczerpnięte ze języka angielskiego, itp.

Drugą cechą tej książki, której nie dostrzegłem podczas pierwszej fazy czytania był inteligentny, dyskretny humor, którym książeczka jest przesycona. Rzadko się zdaża, abym się głośno śmiał w czasie lektury, W tym przypadku złapałem się na tym wielokrotnie. W większości przypadków  powodem tego nie były jedynie przytoczone anegdoty, ale również sposob w jaki autor je przedstawił.

Dowcipna, przesycona ironią reakcja, którą autor zaprezentował wobec otaczającego go świata (w tym przypadku w zakresie językowym), bardzo mi odpowiada. Sam chciałbym być zdolnym do takiego oglądu rzeczywistości. Oczywiście, nie mam szans na dorównanie autorowi w tym względzie, ale nic nie stoi na przeszkodzie, abym do tego dążył.

Dlaczego "pypcie"? 


Wypisy

  • Zadzwoniła do mnie kiedyś pani z banku i zapytała, czy rozmawia "z panem Michałem Rusinek". Odpowiedziałem uprzejmie że tak. ale ja się deklinuję. Na co ona: "A, to przepraszam. Zadzwonię później."
  • [o tabliczkach] Druga głosi "Zakaz dobijania dziobem". Brzmi to wprawdzie makabrycznie, ale gdy się zorientujemy, że tabliczka jest umieszczona w porcie - oddychamy z ulgą. Jodowanym powietrzem.
  • [o dziecięcym słowotwórstwie w zakresie religii] "Pięknaś ino po kolana" (zamiast "i niepokalana"), "nie wódź nas na pokruszenie". A wiedzą Państwo, kto to są "jakoimy"? To tacy ludzie, którzy odpuszczają naszym winowajcom! [TBK: nie zakwalifikowałbym tego jako przykłady słowotwórstwa: przytoczone przypadki świadczą raczej o tym jak dzieci sobie radzą z nowymi słowami - słyszą tak, aby wpisać nowe słowo w te, które już znają. Nasza Juliczka, słysząc w kościele "Alleluja!" myślała, że to o niej: "Ale Julia!"]
  • W Poznaniu był kiedyś zakład krawiecki, nad którym wisiał szyld: "Spodnie. Rok założenie 1912." [...] billboard z reklamą o treści: "Rękawice robocze z drugiej ręki".
  • "Trener spojrzał na zegarek, by dać swoim zawodnikom ostatnie wskaźwki." To co dosłowne splata się w niej z tym co metaforyczne, jak w poezji Jacka Podsiadły: "Z uniesień pozostało mi uniesienie brwi, ze wzruszeń - uniesienie ramion"
  • [o samochodowych nawigatorach] Podobnie niepokojąco brzmieć powinna sugestia: "Za 200 metrów jedź do przodu". Nie sprawdzamy jednak nerwowo, czy aby do tej pory nie jechaliśmy do tyłu, gdyż mówi to nam uśmiechnięty Krzysztof Hołowczyc [rajdowiec, który użycza swego głosu systemom nawigacji]
  • Moje ulubione [zapożyczenie z angielskiego] jest jednak "wyałtosorsowanie" (zlecenie czegoś firmie zewnętrznej), w którym angielski przedrostek "out-" zostaje wzmocniony przez polski odpowiednik "wy-". Jestem pewien, że to słowo spodobałoby się szczególnie "Siostom Siters".
  • Utytułowany prelegent przekonywał uczone gremium, że istnieją wprawdzie języki, w których podwójne przeczenie oznacza twierdzenie, w żadnym jednak języku podwójne twierdzenie nie daje przeczenia. Na co odezwał się głos z sali: "Tak, tak...". Nie było to rzecz jasna, żadne przeczenie, lecz zwykła ironia (zaakcentowana dodatkowo intonacją). Niemniej okazała się skuteczna: tego typu zabiegi potrafią przecież zbić z pantałyku nawet najbardziej profesjonalnego naukowca. Nawet takiego, który wie co to takiego pantałyk. [TBK: Próbowałem to ustalić, ale okazało się, że istnieje kilka bardzo różnych hipotez na znaczenie tego słowa.] [TBK: To jedna z moich ulubionych anegdot. Znałem ją wcześniej, ale nie jestem pewien, czy ją przedtem gdziekolwiek zapisałem.]
  • Kiedy naszym myśleniem o świecie i o nas samych zaczynają rządzić proste, a nawet prostackie opozycje - to znak, że ktoś nas zmanipulował, ktoś nam wmówił jakąś swoją wizję świata.
 Nos (s. 173-4): 


Ulga (s. 189-190):  

  
Ceramika(s. 193-4): 

  
 Regres (s. 195-6): 


Oksymoron (s. 202-3):